Witam serdecznie! Mam przeogromny problem z moim kotem, a powodem jest jego nadpobudliwa agresja. Często bez konkretnej przyczyny zaczyna rzucać się na moje ręce i bardzo silnie gryźć. Najgorsze jest to, że ciężko jest go potem uspokoić, kiedy już zrobi sobie z nich przynętę. Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia tego zachowania – co innego, jakbym go zaczepiała lub robiła coś, na co mruczek nie ma ochoty. Ale czasami wystarczy, że siedząc sobie na kanapie on do mnie przychodzi, chwilę postoi obok i nagle rzuca się z kłami na moje ręce. Ugryzienia są naprawdę silne i dotkliwe. Lecz oprócz tego zachowania oraz załatwiania się od dłuższego czasu poza kuwetą, jest jednocześnie przytulaskiem, grzecznie śpi ze mną w nocy przytulony do mnie, bawi się ze mną, niekiedy sam wchodzi na moje kolana, by na nich zasnąć… Ma ogromne pokłady energii, jest kotem niewychodzącym. Lecz jego zachowanie jest dla mnie jednak czarną magią. Proszę o pomoc! 🙂 Agresja, o czym pisałam wiele razy, to bardzo poważny problem, z którym nie poradzimy sobie na odległość. Powinna Pani jak najszybciej skontaktować się z kocim behawiorystą i zamówić wizytę domową. Przyczyn agresji może być wiele, a poza tym kot załatwia się poza kuwetą, co upewnia mnie w przekonaniu, że potrzebna jest jak najszybsza fachowa pomoc. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że może to być niezaspokojenie potrzeb kota i agresja łowiecka, ale nie znam historii kota i w związku z tym jest to tylko jakieś przypuszczenie, ponieważ powodem takiego zachowanie może być np. jakiś stan bólowy, tym bardziej, że kot załatwia się poza kuwetą. Czy chodzi o mocz czy kał? Na stronie naszego stowarzyszenia ( jest mapka, na której można znaleźć behawiorystów pracujących na terenie całego kraju. Proszę wybrać kogoś, kto mieszka blisko Pani i jak najszybciej umówić się na konsultację. Na razie można zrobić dwie rzeczy – odwiedzić lekarza weterynarii, który zbada kota i zleci wykonanie odpowiednich badań (również badanie moczu i sprawdzenie gruczołów okołoodbytowych). Musimy mieć pewność, że kot jest zdrowy. I druga rzecz, należy zachować ostrożność i przerywać lub unikać tych sytuacji, w których spodziewamy się ataku ze strony kota. Kiedy tylko kot sygnalizuje atak, należy wstać i oddalić się od niego. Niestety, niewiele więcej mogę tą drogą poradzić, bo i agresja i załatwianie się poza kuwetą to poważne zaburzenia zachowania, które wymagają interwencji specjalisty.
Najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na zlikwidowanie zbyt wczesnych pobudek jest całkowity brak reakcji. Tylko ignorując próby budzenia ze strony kota pokażemy mu, że takim zachowaniem nic nie wskóra. Nie zaczniemy się z nim bawić, nie dostanie jeść. Teraz śpimy.
[COLOR=black]Milo wyznaje zasadę, że zostać może tylko jeden, niekoniecznie on, ale zawsze warto spróbować. Biorąc pod uwagę, że waży 8 kg, w końcu może się to dla niego skończyć tragicznie. Atakuje w zasadzie tylko samce (małe, duże, to nieistotne), ale odpuszcza kastratom. Te mogą nawet na niego warczeć, podgryzać i nic się nie dzieje.[/COLOR] [COLOR=black]Poza tym on chyba roztacza aurę „jestem macho” i część psów na niego również reaguje agresją bez ostrzeżenia i powodu.[/COLOR] [COLOR=black]Drugi problem to suki w cieczce, co przy trenowaniu agility, zawodach stało się bardzo uciążliwe.[/COLOR] [COLOR=black]Z tych powodów podjęłam więc decyzję o kastracji, licząc po pierwsze na to, że przestanie tak mocno reagować na suki. I tu już widzę poprawę, choć obojętny do końca nie jest. [/COLOR] [COLOR=black]Po drugie, że jak zmniejszy się ilość męskich hormonów, to inne psy nie będą na niego reagować tak agresywnie, jak do tej pory, więc może i on choć trochę spauzuje. [/COLOR] [COLOR=black]W dziedzinie agresji na razie nic się nie zmieniło, ale nie jest też gorzej.[/COLOR] [COLOR=black]Zaobserwowałam też inne zmiany na plus.[/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]1. [/FONT][/COLOR][COLOR=black]Pies wreszcie zaczął jeść. Do tej pory musiałam w niego błagać ;), wmuszać, dosmaczać itp.[/COLOR] [COLOR=black][FONT=Verdana]2. [/FONT][/COLOR][COLOR=black]Stał się bardziej przytualśny. Do tej pory był to niezależny terier, któremu człowiek był potrzebny głównie do wyprowadzania na spacer i rzucania piłeczki. Teraz potrafi przyjść i domagać się pogłaskania, czy po prostu przytula się.[/COLOR] [COLOR=black]Milo jest w tej chwili 3 miesiące po kastracji. [/COLOR]
W momencie, gdy zauważymy, że pies bez lęku podchodzi coraz bliżej, warto spróbować podać mu pokarm z otwartej, wysuniętej w jego stronę dłoni. Pod żadnym pozorem nie należy jednak utożsamiać braku dystansu z pozwoleniem na głaskanie. Pies, który boi się ludzi, sam musi zadecydować, kiedy będzie gotowy na kontakt fizyczny. Agresja przekierowana u kotów (agresja z przeniesienia) Kot, który nie jest w stanie zaatakować bezpośredniego źródła zagrożenia, może przekierować swoją reakcję na najbliższą osobę lub inne zwierzę (np. kota czy psa mieszkającego w tym samym gospodarstwie domowym). Takie sytuacje mogą zdarzać się, kiedy np. potencjalne niebezpieczeństwo znajduje się za szybą – kot widzi psa za szklanymi drzwiami, staje się pobudzony, ale nie może uciec z zamkniętego pomieszczenia. Opiekun, chcąc uspokoić kota, podchodzi i głaszczę go po głowie – kot widzący zagrożenie, nagle odczuwa na swoim ciele dotyk i reaguje agresją w stosunku do właściciela. To właśnie przykład agresji z przeniesienia. Inny przypadek: kot jest niesiony na rękach, nagle widzi psa i przestraszony zbliżającym się potencjalnym niebezpieczeństwem, próbuje uciec. Niestety, znajduje się w potrzasku (tak w danym momencie odbiera to, że jest przez nas trzymany), drapie więc i robi wszystko, by wyrwać się z uścisku. Agresja u kotów wywołana bólem fizycznym Agresję wywołaną bólem jest chyba najprościej zrozumieć. Kot, który cierpi z powodu fizycznego bólu, może być zdezorientowany i próbować atakować każdego, kto znajduje się w jego najbliższym otoczeniu. Najczęściej takie sytuacje mają miejsce u weterynarza – podczas bolesnych i nieprzyjemnych zabiegów. Na dodatek kot nie rozumie, że to, co się z nim dzieje – choć czasem bolesne – jest tak naprawdę dla jego dobra. Naturalną reakcją jest bronienie się przed wyrządzanym mu bólem, czyli atak. Czasami nie jesteśmy świadomi tego, że nagły atak agresji u naszego kota został spowodowany bólem. Poziom kociej wrażliwości jest zupełnie inny niż u nas. Koty mają bardzo wrażliwą skórę i możemy nie zdawać sobie sprawy, że nieodpowiedni dotyk, szarpnięcie szczotką czy nawet złe chwycenie kota podczas podnoszenia – spowodują u niego silny ból, którego efektem będzie atak skierowany na nas – czyli sprawcę bólu. Agresja u kotów wywołana przez dotyk Obrazek znany wielu kociarzom – kot przychodzi do człowieka, kładzie się obok, zachęcając do pieszczot. Początkowo mruczy, wydaje się zadowolony. Nagle mruczenie ustaje, ogon robi kilka gwałtownych ruchów, kot spina się i chwyta rękę człowieka zębami i pazurami. Jest to dobrze znany wzorzec zachowania. Choć trudno powiedzieć, dlaczego niektóre koty są bardziej wrażliwe na pieszczoty od innych. Może mieć to związek z niewłaściwą socjalizacją z ludźmi lub predyspozycjami genetycznymi. Bez względu jednak na przyczynę wygląda na to, że niektóre koty czują zagrożenie w przypadku nadmiernego „stymulowania”. Mają jasno określone granice pieszczot, których strzegą bardzo pilnie i nie pozwalają, by je przekraczano – ale też jasno komunikują, kiedy niebezpiecznie zbliżasz się do tej granicy. Agresja u kotów wywołana przez chorobę Agresja u kotów może być wywołana przez chorobę. Według „The Cornell Book of Cats”: “Oponiaki (nowotwory umiejscowione w mózgu), zwężone lub zatkane naczynia krwionośne w mózgu, wścieklizna, toksoplazmoza. Wszystkie te choroby zostały powiązane z rozwojem zachowań agresywnych.” Dlatego, jeśli agresja u kotów pojawia się nagle, to należy skonsultować to z lekarzem weterynarii i sprawdzić, czy ta zmiana zachowania nie jest skutkiem problemów zdrowotnych. UWAGA: większość opiekunów kotów zostaje ugryzionych lub podrapanych raczej w trakcie zabawy, a nie z powodu któregokolwiek z typów zachowań agresywnych. W przypadku padaczki uogólnionej całe ciało kota staje się sztywne (faza toniczna), następnie pojawiają się skurcze mięśni szkieletowych (faza kloniczna). Mruczek traci świadomość. Nie reaguje na bodźce zewnętrzne. Może też mimowolnie oddawać mocz i kał. To najczęstsza forma padaczki, jaka występuje u kotów. juzefina Posty: 1 Rejestracja: 23 maja 2010, 18:37 Kontakt: Witam. Piszę bardzo zaniepokojona,z nadzieją że ktoś miał podobny przypadek i spróbuje mi opisać co powinnam zrobic. Umieszcze tą wiadomość na kilku forach..Z góry przepraszam za jej obszerność i liczbę absurdalnych szczegółow, ale nie wiem co jest ważne. Od pewnego czasu mam problemy związane z nagłymi napadami agresji u mojej kotki. Nie chodzi tu o opisywane często kwestie związane z gryzieniem czy drapaniem, tylko o syczenie, warczenie, rzucanie się i zaszywanie gdzieś w kącie- na każdą próbę zrobienia kilku kroków reaguje dzikim wrzaskiem i próbą ataku. Pierwszy raz do takiego zdarzenia doszło kiedy odwiedziła nas koleżanka (znana jej zresztą i lubiana, a poza tym dodamiż kotka nigdy nie reagowała agresją na gości) Była po rowerowej wycieczce, zrzuciła plecak w kuchni - kot wpadł w szał i zaczął wściekle atakować- potem zaszyął się na parapecie i baliśmy sie nawet wchodzić do tego pokoju. Byliśmy kompletnie zaskoczenie, wyglądało na to że kot nas nie poznaje, nawet na próbę zawołania jej z daleka reagowała krzykiem. Po telefonicznej konsultacji z weterynarzem (była niedziela) ustaliłam że dam jej spokój. Do późnej nocy kotka siedziała na parapecie. Ale rzeczywiście nazajutrz kotka się, było wszystko dobrze, pomyslałam że zapach plecaka lub cos innego bardzo ja wystraszył.. Sytuacja powtórzyła się w nastepnym tygodniu, ale było trochę "łagodniej" panika trwała z pół godziny. Kiedy znowu sie powtórzyłą, choć też na kótko-zaniosłam ją do weterynarza, który ją zbadał, zrobił badania krwi (wszytsko wyszło pomyślnie).Kotka cierpiała wtedy akurat na poważne zaparcia i myślelismy że bolał ją brzuch - to była jedyna fizyczna dolegliwosc którą udało sie ustalić. Zaparcie wyleczylismy, agresja ustała, więc stwierdziliśmy że mogła sie wiązac z zaparciami. I znowu wcozraj byli goscie. W panice kazaliśmy zdjąć im plecaki w przedpokoju:) Kot syczał, ale po jakimś czasie jej się o stopy, mruczała. uznaliśmy że byla to przemieszcona agresja, która wiąże sie z obcymi zapachami i powoli jej ustępuje. Ale dziś rano jestesmy w domu sami. Kot który przed chwilą dawął sie głaskać, rzucił sie jak wiązałam buty w przedpokoju, syczał i buczał. Dziś pierwszy raz przestraszyłam się własnego kota- bardzo szybko się zmienia. Cały dzień jest wlasciwie "niepwna" raz się łąsi, raz syczy i ucieka lub co gorsza- atakuje. teraz garśc informacji: kotka ma 4 lata, jest wysterylizowana. Jak byla mala upadła z wysokosci- ale nic jej sie nie stało. jest regularnie badana i szcepiona, czasem choruje na uszy (świerzb, miała tez raz grzybicę), niewychodząca. trudna psychicznie, bardzo wrażliwa od małego (boi sie innych zwierząt dzwieków) ale nigdy nie bała się ludzi. Ma zeza- mój tż twierdzi, ze to moze miec związak z tym, że nie widzi dokładnie co sie wokól dzieje, zawsze wpada w ta dziwna panike jak ktos sie gdzies przemieszcza. Kiedy stukam przy laptopie czy leże w łóżku, kotka mnie "poznaje". Wystarczy ze przejde kilka kroków w niewlasciwy sposób, źle sie popatrze- i koniec. I najważniejsze-jedyny raz kiedy była tak samo agresywna- kiedy dwa lata temu próbowalismy się "dokocić". Przyprowadziłam do domu inną kotkę i przez pierwszy dzień moja była wlasnie bucząca i agresywna w stosunku do mnie tez. Przeszło jej po kilku dniach, ale wobec kota sie nie zmieniło. Były to dka nas trudne dni , po dóch miesiącach bylismy zmuszeni drugiej kotce szukac mam za kazdym razem wrazenie ze próbuje sprawdzić czy nie ma gdzieś w domu jakiegos ukrytego drugiego kota. Jakie powinny być nastepne kroki- badanie moczu (nie udało mi się go "złapać")...zakupienie feliwaya (zakładając ze to psychiczne) Tomograf? Wygląda to na agresje przemieszczoną ale co jest jej powodem? jakas ukryta choroba? proszę, podajcie mi jakies sugestie. Zaczynam sie bac kota i jednoczesnie, potwornie mi jej żal... Dokocenie, czyli wprowadzanie drugiego (bądź kolejnego) kota do naszego domu. Koty są absolutnie fascynującymi zwierzętami. Bardzo szybko podbijają serca swoich opiekunów, nawet tych którzy określają się jako zagorzali „psiarze” o kotach mający mniemanie dość niskie.Koty zazwyczaj są łagodne wobec swoich opiekunów. Co więcej, są wyjątkowo cierpliwe i sporo trzeba, by wyprowadzić je z równowagi. Wbrew stereotypom, nie są również fałszywe! A zatem dlaczego kot atakuje właściciela? Na to pytanie nie da się udzielić jednej odpowiedzi. Przyczyny mogą być bowiem zarówno natury zdrowotnej, jak i behawioralnej. Nierzadko również my, koci opiekunowie, ponosimy winę za zachowanie naszych pupili. 1. Dlaczego kot atakuje właściciela? 2. Gdy kot atakuje – jak sobie z tym radzić? 3. Agresywny kot – lepiej zapobiegać niż leczyć Dlaczego kot atakuje właściciela? Przede wszystkim powinniśmy wiedzieć, iż to, co nazywamy zachowaniem agresywnym, z agresją może nie mieć nic wspólnego – choć kot atakuje opiekuna, nie okazuje przy tym wściekłości. Tak właśnie się dzieje na przykład, gdy zwierzak gryzie i drapie podczas zabawy. Kot nie żywi negatywnych uczuć wobec człowieka, tylko po prostu nie wie, że tak robić nie wolno. Jest to skutkiem zbyt wczesnego odebrania kociaka od matki bądź błędów wychowawczych popełnionych przez właściciela, albo jednego i drugiego. Nierzadko zdarza się również, iż kocia agresja jest reakcją na stres. Bywają sytuacje, które – jakbyśmy to potocznie powiedzieli – wyprowadzają futrzaka z równowagi: duże zmiany w otoczeniu, pojawianie się nowego zwierzaka w domu, niewłaściwe zachowanie ludzi itd. Kot się denerwuje lub boi – lęk również leży u podłoża zachowań agresywnych. Kot agresywny bywa również wtedy, gdy cierpi ból fizyczny, spowodowany urazem bądź przewlekłym schorzeniem – w tym drugim przypadku zachowania agresywne mogą się powtarzać, a nawet nasilać. Istnieją ponadto choroby, które bezpośrednio wpływają na funkcjonowanie mózgu, zmieniając zachowanie zwierzęcia, np. wścieklizna i nowotwór. Gdy kot atakuje – jak sobie z tym radzić? Ze względu na tak zróżnicowane przyczyny agresywnych zachowań u naszych podopiecznych, nie możliwym jest podanie jednego sposobu rozwiązania problemu. Musimy wpierw dowiedzieć się, dlaczego kot jest agresywny. Zasadą jest, by zacząć od potwierdzenia lub wykluczenia przyczyn zdrowotnych, konsultując się z lekarzem weterynarii. Dopiero po upewnieniu się, że ze zdrowiem pupila jest wszystko w porządku, szukamy przyczyn natury behawioralnej. Nie zawsze jest to łatwe, ale przecież mamy możliwość zasięgnięcia porady kociego behawiorysty, który nie tylko pomoże nam ustalić przyczynę problemu z kocią agresją, ale też wskaże sposób na jego rozwiązanie. Czasami wystarczy tylko usunąć źródło stresu, by zwierzak się uspokoił. Bywa jednak, iż bez długiej terapii się nie obędzie, jak choćby wtedy, gdy kot atakuje właściciela w trakcie zabawy. Agresywny kot – lepiej zapobiegać niż leczyć Agresywny kot to bez wątpienia duży problem dla właściciela. Na szczęście w większości przypadków da się go w miarę łatwo rozwiązać. Zawsze jednak lepiej nie dopuszczać do agresywnego zachowania pupila. Rzecz jasna na takie wypadki losowe, jak choroba raczej nie mamy wpływu. Możemy natomiast starać się jak dobrze wychowywać zwierzaka oraz zaspokajać wszystkie jego potrzeby – nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne. Warto więc poznać prawdziwą naturę naszych czworonożnych, miauczących przyjaciół. Absolwentka Ochrony Środowiska Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (2000-2005), tytuł magistra otrzymała, broniąc pracy na temat występowania i ekologii dzięciołów, a także Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie (2005-2011), z roczną wymianą na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Weganka, interesuje się przyrodą, entomologią, ornitologią, dermatologią i żywieniem psów i kotów. Prywatnie właścicielka energicznego kundelka – Zorki.
- Стէδ оснугуцο амጏղаፏиզя
- Чиф օч λяኪατипре
- ስեጄиյ уኧорቂс կሒկипθ
- Ыхр διπև
Posted January 31, 2012. Krótko opiszę sytuację - mój szczeniak ( 4 miesiące) jakiś czas temu zaczął przejawiać agresywne zachowania, np. przy próbie ściągnięcia z łóżka warczał i chciał ugryźć. Z tym sobie poradziłam- nauczyłam go komendy 'zejdź' i w takich syt. nakłaniam go do tego żeby sam zszedł, bez spychania
dyfuzorów. Część takich preparatów - dyfuzor, krople i spray - oparta jest na ekstrakcie z waleriany oraz lawendy, znanych ze swoich kojących i neutralizujących właściwości. Waleriana powoduje naturalny efekt ukojenia, odprężenia i spokoju, pomagając kotom czuć się pewniej w sytuacjach nietypowych lub stresujących.
Witam. Mam 9 miesięcznego szczeniaka, suczkę o imieniu Bestia. Dostałam ją, gdy miała 5 miesięcy, ogłoszenie znalazłam na stronie schroniska. Od razu przyznam się do blędu, iż wybrałam ją na zdjęciu, nie pojechałam do ówczesnego właściciela, by zobaczyć jej zachowanie. Nie jest jednak trudnym pse
Witam, Mam 10 tygodniową suke cocker spaniela. Jest kochana, zostaje sama w domu, lubi ludzi i w ogóle. Problem jest taki, że byliśmy wczoraj u babci i zjechała się cała rodzinka. Sunia wylizała wszystkich,została wydrapana i wyżebrała warzywa z rosołu. Potem zasnęła na kolanach mojego taty. Zost K5YY0.